„Moje dziecko robi mi na złość” – co naprawdę kryje się za trudnym zachowaniem?

Błędne strategie zachowania dziecka – co naprawdę kryje się za trudnym zachowaniem?

„Ona robi to specjalnie.”
„On chce postawić na swoim.”
„Im więcej tłumaczę, tym bardziej się nakręca.”
„Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, jest tylko gorzej.”

Rodzice bardzo często trafiają do mojego gabinetu właśnie z takim poczuciem. Widzą krzyk, bunt, odmowę współpracy, prowokowanie, obrażanie się czy wycofanie i próbują znaleźć sposób, który sprawi, że dziecko wreszcie przestanie tak się zachowywać.

Tymczasem zachowanie dziecka jest często tylko tym, co widzimy na powierzchni.

Pod nim może znajdować się potrzeba bycia zauważonym, poczucie braku wpływu, zranienie, napięcie, lęk, frustracja albo przekonanie: „I tak sobie nie poradzę”.

W psychologii, szczególnie w podejściu wywodzącym się z psychologii indywidualnej Alfreda Adlera i prac Rudolfa Dreikursa, mówi się o błędnych strategiach zachowania. Dziecko próbuje w ten sposób zaspokoić ważną potrzebę, ale wybiera sposób, który prowadzi do konfliktów zamiast do bliskości i współpracy.

To ważne rozróżnienie.

Dziecko niekoniecznie chce utrudnić nam życie. Często po prostu nie zna jeszcze lepszego sposobu, żeby powiedzieć: „zauważ mnie”, „daj mi trochę wpływu”, „jest mi źle” albo „pomóż mi”.

1. „Zauważ mnie” – nadmierne poszukiwanie uwagi

Każde dziecko potrzebuje uwagi rodzica. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko dochodzi do przekonania:

„Jestem ważny tylko wtedy, kiedy ktoś się mną zajmuje.”

Może wtedy:

  • wielokrotnie przerywać rozmowę dorosłych,
  • wołać rodzica co kilka minut,
  • robić coś, o czym wie, że wywoła reakcję,
  • celowo przeciągać wykonywanie prostych czynności,
  • domagać się pomocy przy rzeczach, które potrafi zrobić samodzielnie,
  • nasilać zachowanie, kiedy rodzic przestaje reagować.

Rodzic często czuje wtedy irytację i myśli: „Przecież przed chwilą się nim zajmowałam”.

I właśnie emocja dorosłego może być pierwszą wskazówką.

Jeżeli czujesz, że dziecko nieustannie „ciągnie Cię za rękaw”, możliwe, że za jego zachowaniem stoi potrzeba uwagi.

Co pomaga?

Nie chodzi o to, aby dawać dziecku uwagę za każdym razem, gdy jej żąda. Warto natomiast świadomie dawać ją wtedy, kiedy dziecko nie walczy o nią trudnym zachowaniem.

Zauważ:

„Widzę, że sam zacząłeś się ubierać.”

„Miło mi teraz z tobą siedzieć.”

„Widzę, że czekasz, aż skończę rozmawiać.”

Czasami kilka minut prawdziwej, niepodzielnej uwagi działa lepiej niż godzina spędzona obok siebie, kiedy rodzic jednocześnie odpowiada na wiadomości, gotuje i myśli o kolejnych obowiązkach.

2. „Ja zdecyduję” – walka o władzę

„Nie zrobię.”

„Nie możesz mi kazać.”

„Nie i koniec!”

Rodzic prosi spokojnie. Dziecko odmawia. Rodzic zaczyna tłumaczyć. Dziecko odpowiada jeszcze mocniej. Po chwili nikt już nie pamięta, od czego zaczął się konflikt.

Tutaj często pojawia się przekonanie:

„Jestem ważny wtedy, kiedy to ja decyduję i nikt nie może mną rządzić.”

Dorosły bardzo łatwo wchodzi wtedy w pułapkę walki o władzę.

„Powiedziałam, że masz to zrobić.”

„Nie będziesz mi tutaj dyktował.”

„Dopóki mieszkasz w tym domu…”

Im mocniej dorosły próbuje wygrać, tym mocniej dziecko może próbować udowodnić, że również ma siłę.

A przecież celem wychowania nie jest wygranie z dzieckiem.

Celem jest nauczenie go współpracy, odpowiedzialności i respektowania granic.

Dlatego tam, gdzie jest to możliwe, warto dawać wybór:

„Najpierw piżama czy mycie zębów?”

„Zabawki sprzątasz sam czy robimy pierwsze dwie minuty razem?”

Jednocześnie wybór nie oznacza braku granic.

Nie pytamy:

„Czy chcesz dziś iść spać?”

jeżeli pójście spać nie podlega negocjacji.

Możemy powiedzieć:

„Widzę, że chciałbyś jeszcze zostać. Rozumiem. Jest już czas spania. Możesz wybrać książkę, którą przeczytamy.”

Granica zostaje. Dziecko otrzymuje wpływ tam, gdzie rzeczywiście może go mieć.

3. „Skoro mnie zraniłeś, ja zranię ciebie” – strategia odwetu

Czasami zachowanie dziecka staje się znacznie bardziej bolesne.

„Nienawidzę cię.”

„Jesteś najgorszą mamą.”

Dziecko może niszczyć rzeczy, uderzać, celowo mówić coś, co zaboli, albo próbować odegrać się na rodzeństwie czy rodzicu.

Za takim zachowaniem może kryć się przekonanie:

„Nie jestem ważny. Zostałem zraniony, więc przynajmniej pokażę innym, jak bardzo boli mnie samą.”

Rodzic również czuje się wtedy zraniony. Naturalnym odruchem bywa chęć oddania:

„Jak możesz tak do mnie mówić?”

„To teraz zobaczysz.”

„Skoro jesteś taki, nie będę dla ciebie nic robić.”

Problem polega na tym, że wtedy powstaje błędne koło.

Dziecko czuje się jeszcze bardziej odrzucone, więc jego zachowanie staje się jeszcze trudniejsze.

To nie oznacza zgody na agresję.

Można zatrzymać zachowanie i jednocześnie nie odrzucać dziecka:

„Nie pozwolę ci mnie bić.”

„Możesz być bardzo zły. Nie możesz mnie obrażać.”

„Widzę, że coś bardzo cię zraniło. Porozmawiamy o tym, kiedy trochę ochłoniesz.”

Najpierw bezpieczeństwo i regulacja. Dopiero później rozmowa.

4. „Nie potrafię” – wycofanie i poczucie bezradności

Ta strategia często wygląda zupełnie inaczej.

Nie ma wielkiego krzyku ani awantury.

Jest:

„Nie umiem.”

„Zrób za mnie.”

„Nie ma sensu.”

„I tak mi nie wyjdzie.”

„Jestem głupi.”

Dziecko może nawet nie próbować wykonać zadania, które wydaje mu się trudne.

Za tym zachowaniem może znajdować się przekonanie:

„Nie jestem wystarczająco dobry. Lepiej nawet nie próbować, bo wtedy przynajmniej nie przekonam się kolejny raz, że mi nie wychodzi.”

Dorosły często zaczyna wtedy pomagać jeszcze bardziej.

Poprawia. Podpowiada. Wyręcza.

Robi to z troski, ale dziecko może odczytać to jako:

„Mama naprawdę uważa, że sobie nie poradzę.”

Dlatego zamiast:

„Daj, zrobię.”

warto powiedzieć:

„Zacznij od pierwszego kroku.”

„Która część wydaje ci się najłatwiejsza?”

„Nie musisz zrobić tego idealnie.”

„Spróbuj, a jeśli utkniesz, jestem obok.”

Dzieci budują poczucie kompetencji nie wtedy, kiedy wszystko robimy za nie, ale wtedy, kiedy doświadczają:

„Było trudno, a jednak sobie poradziłem.”

Zachowanie jest komunikatem

Błędne strategie nie oznaczają, że każde trudne zachowanie dziecka da się przypisać do jednej kategorii.

Na zachowanie wpływają również temperament, wiek, poziom rozwoju, zmęczenie, głód, przeciążenie sensoryczne, stres, relacje rodzinne, doświadczenia dziecka czy neuroróżnorodność.

Dlatego warto unikać szybkiego oceniania:

„Manipuluje.”

„Robi na złość.”

„Wymusza.”

Znacznie bardziej pomocne może być pytanie:

„Co moje dziecko próbuje mi w tej chwili powiedzieć swoim zachowaniem?”

Nie po to, żeby usprawiedliwiać każde zachowanie.

Ale po to, żeby zareagować na jego przyczynę, a nie wyłącznie na objaw.

Zamiast pytać „Jak sprawić, żeby przestał?”, zapytaj…

Kiedy następnym razem pojawi się trudna sytuacja, spróbuj zatrzymać się na chwilę i zastanowić:

Czy moje dziecko potrzebuje teraz kontaktu?

Czy walczy o poczucie wpływu?

Czy czuje się zranione?

Czy może właśnie uważać, że sobie nie poradzi?

A później dopiero zdecyduj, czego ta sytuacja potrzebuje: granicy, wyboru, nazwania emocji, wsparcia czy pozostawienia dziecku przestrzeni na samodzielność.

Bo skuteczna reakcja rodzica nie zawsze polega na tym, żeby dziecko natychmiast przestało płakać, protestować czy złościć się.

Czasem największą zmianą jest to, że przestajemy walczyć z dzieckiem i zaczynamy rozumieć, co dzieje się pod jego zachowaniem.

Granice i empatia mogą istnieć jednocześnie

Rozumienie przyczyny zachowania nie oznacza wychowania bez granic.

Możemy powiedzieć:

„Rozumiem, że jesteś zły i nie pozwolę ci bić.”

„Wiem, że nie chcesz kończyć zabawy. Czas wychodzić.”

„Widzę, że to jest dla ciebie trudne. Nie zrobię tego za ciebie, ale mogę ci pomóc zacząć.”

To właśnie tutaj spotykają się dwie rzeczy, których dzieci bardzo potrzebują: bezpieczna relacja i przewidywalne granice.

A kiedy dziecko stopniowo uczy się, że może być zauważone bez krzyku, mieć wpływ bez walki, mówić o swoim zranieniu bez odwetu i próbować bez lęku przed porażką, błędne strategie zachowania zaczynają być mu coraz mniej potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *